Witajcie, opowiadanie, które będę pisać na tym blogu, odnosi się do ludzi z problemami. Nie będe tu pisać tylko o jednym problemie...Nastolatkowie znaleźli bardzo dużo sposobów na rozwiązywanie własnych problemów typu: alkohol, papierosy, narkotyki, cięcie się...Jak widzicie te sposoby nie są najlepsze, ale pomagają. Skutkiem ubocznym jest uzależnienie...
wtorek, 2 lipca 2013
Początek nowej historii.
*2 miesiące później...
-Witam wszystkich na rozpoczęciu roku w liceum ogólnokształcącym numer 4, cieszę się, że mogę was powitać w murach naszej placówki.-No, jak widzicie jestem w liceum. Nie wierzyłam, że się tu dostane ale jakimś cudem się udało. Po dwóch zdaniach dyrka już miałam dosyć. Nigdy nie lubiłam tego typu uroczystości. Do tego jakiś dupek z rudą czupryną co chwila mnie zaczepiał ciągnąc za kosmyk moich włosów. Po 6 szarpnięciu wyszłam z siebie, odwróciłam się do niego i warknęłam mu prosto w twarz.
-Jeszcze raz mnie dotkniesz gnojku, a tak ci przyjebe, że będziesz niósł do domu swoje zęby w torebce. Zrozumiano?
Chłopak spojrzał ze strachem na swoich kolegów i cała trójka zwiała do ostatniego rzędu. Odwróciłam się z powrotem i dalej słuchałam nudnej przemowy dyrka dopóki nie kazał nam się rozejść do klas. Szłam powoli szukając sali z numerem 116, która miała być moją klasą. Miałam na sobie czarne rurki, białą koszulę za tyłek z długimi rękawami (żeby zakryć blizny) i czarnym paskiem w talii oraz czarne conversy. Tak wiem, co za bezguście zakłada trampki na uroczystość, ale może powiecie to mojemu kotu, który rano zlał mi się w balerinki?! No nieważne...W końcu znalazłam moją sale i weszłam po cichu. Rozejrzałam się po klasie i naliczyłam chyba ze 20 uczniów. Pani która stała przy biurku pewnie jest moją wychowawczynią.
-Witam panno...-powiedziała pytającym wzrokiem idąc w moją stronę.
-Wroniewska.-odpowiedziałam.
-Witam panno Wroniewska. Jestem twoją wychowawczynią, bardzo mi miło. Znajdź sobie jakieś wolne miejsce i przepisz plan lekcji z tablicy.
-D...dobrze, dziękuję.-czy ja się właśnie zająknęłam?! Co się ze mną dzieje? To pewnie ten stres, przecież nikogo tu nie znam. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam na poszukiwanie wolnej ławki. Nie miałam za dużo wyboru, ponieważ wolna była tylko jedna. Usiadłam i uświadomiłam sobie, że nie mam żadnej kartki ani długopisu. Brawo Roksana. No nic, może ktoś mi pożyczy. Szturchnęłam lekko chłopaka, który siedział po mojej prawej stronie i dopiero wtedy zobaczyłam jakie z niego ciachoooo. Patrzył na mnie z życzliwym uśmiechem. Miał troszkę dłuższe czarne włosy spadające mu na oczy, ładnie zarysowane kości policzkowe i pełne usta. Był ubrany w ciemno-szare rurki białą okazyjną koszulę i CZARNE CONVERSY. Nie no bosko, ciekawe czy on też ma kota. Z jego dziwnego spojrzenia zrozumiałam, że trochę za długo mu się przyglądam więc starając się żeby mój głos zabrzmiał pewnie zapytałam.
-Mógłbyś mi pożyczyć jakąś kartkę i długopis? Nie pomyślałam, żeby wziąć coś z domu.
Uśmiechnął się szerzej pokazując rząd białych zębów, wyrwał kartkę z notesu i podał mi razem z długopisem.
-Dzięki, zaraz ci oddam.-powiedziałam i żeby nie zobaczył że się rumienie wzięłam się za przepisywanie planu z tablicy. Kiedy skończyłam oddałam mu długopis z podziękowaniami czym zarobiłam sobie na kolejny uśmiech, od którego zmiękły mi kolana.
-Nie ma sprawy. Tak w ogóle to jestem Piotrek.-Powiedział podając mi rękę. Uścisnęłam ją lekko i uśmiechnęłam się.
-Roksana, miło cię poznać.
-Ciebie też, do zobaczenia jutro.-odpowiedział wstając, a ja dopiero teraz się skapnęłam, że wszyscy wychodzą z sali.
-Yyyy..Tak, tak do zobaczenia.-dodałam i wyszłam za nim z klasy. Wychodząc ze szkoły, spojrzałam w niebo. Słońce świeciło, zero chmur, łagodny wietrzyk. Nie chciało mi się jeszcze iść do domu więc poszłam na spacer do parku przy szkole. Fajnie było tak chodzić i przez chwilę poczuć się normalnie. Starałam się nie myśleć, że pod rękawami i spodniami mam wielkie blizny po licznych ranach, które zadawałam sobie aby dać upust negatywnym emocjom. Nie cięłam się już 2 miesiące. Nie myślałam, że tyle przetrwam, ale się udało. Kiedy byłam zła to brałam gitarę i grałam jakieś żywe piosenki, żeby odciągnąć myśli od gniewu, albo pisałam wiersze czy piosenki. Kocham muzykę, ona daje mi siłę w trudnych chwilach. Dużo ich było...Ostatnio nie było tak źle, ale wtedy na koniec roku, myślałam, że oszaleje. Koledzy z klasy pomyśleli, że zrobią mi psikusa na koniec. I tak się już pewnie nie zobaczymy więc po co zostawiać wariatkę w spokoju, co nie? No więc wpadli na genialny pomysł, zamknięcia mnie z kolegą w boksie na szczotki. Chcieli ''sprawdzić'' czy mam pocięte cycki...Koleś zaczął się do mnie dobierać i obmacywać więc mu przywaliłam w nos. Od razu poleciała mu krew. Złapał się za twarz i zaczął krzyczeć na cały głos.
-Ty tnąca się dziwko, patrz co zrobiłaś! Zapłacisz mi za to świrusko! Nie dziwie się, że nikt cię nie lubi. Idź się potnij! A najlepiej od razu się zabij, będzie dla wszystkich lepiej!- po tym ''przemówieniu'' krzyknął do kolegów, żeby otworzyli drzwi i poszli sobie obgadując mnie i wyśmiewając. Nie zniosłam tego, i bardzo to przeżyłam. Ale nieważne...To już przeszłość. Liczy się teraz i nie zamierzam, tego spieprzyć. Będę żyła tak jak zawsze chciałam.
Hej, chciałabym wiedzieć czy wam się narazie podoba opowiadanie, więc będę wdzięczna jeśli zostawicie po sobie jakiś komentarz.;3 Dzięki xd
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Dla mnie zajebiste :D :***
OdpowiedzUsuń